2007-07-11
pole las woda wieś - nadszedł czas - miotło nieś!
Siedzę w gabinecie, załatwiam sprawy, planuję przyszły sezon, ale dziwny to stan kiedy większa część głowy jest na Kaszubach na tarasie i patrzy oczami na nieruchome jezioro. Od jutra znikam. Wydaje mi się że moja głowa i oko i ucho w niej przez ten sezon ma nalane po brzegi. Czasem wydaje mi się że substancja tzw. spraw wycieka mi przez nos żeby głowa nie pękła w szwach. Ostatni dzwonek na te wakacje. Kompletnie nie obchodzi mnie czy będzie lało, czy będzie lato stulecia. Jadę.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
3 komentarze:
....a ja staram się (cięzko się nad tym stanem pracuje) aby zalew w główce zastąpić fazą- zielono mam w głowie i fiołki w niej kwitną....polecam.
kosma-kosmitka
czyli jakaś taka ziołowa mieszanka?... hmmm.... może i tak, ja ma potem depresyjne stany więc nie używam
....a nie, nie takie zieloności miałam na myśli- raczej stan umysłu w fazie błogo radosnej, bez specjalnych polepszaczy.temat znam.
Czy i co poleciłbyś w swoim teatrze, grupce szwędaczy z fabrycznego miasta w centralnej Polsce?
Prześlij komentarz