2007-07-11

pole las woda wieś - nadszedł czas - miotło nieś!

Siedzę w gabinecie, załatwiam sprawy, planuję przyszły sezon, ale dziwny to stan kiedy większa część głowy jest na Kaszubach na tarasie i patrzy oczami na nieruchome jezioro. Od jutra znikam. Wydaje mi się że moja głowa i oko i ucho w niej przez ten sezon ma nalane po brzegi. Czasem wydaje mi się że substancja tzw. spraw wycieka mi przez nos żeby głowa nie pękła w szwach. Ostatni dzwonek na te wakacje. Kompletnie nie obchodzi mnie czy będzie lało, czy będzie lato stulecia. Jadę.